- partenokarpik
- * * * * *
- Od: Niepołomice
- Zarejestrowany: 13-06-2007
- Posty: 427
- Reputacja : 1
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Sleep, z mojego doświadczenia wrzesien i październik maja najbardziej stabilna pogodę, ale noce nawet po słonecznym dniu sa z ujemną temperaturą. Kiedy sie wybierasz i dokąd ?
- Sleep
- *
- Zarejestrowany: 30-06-2007
- Posty: 29
- Reputacja : 0
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Wybieram sie od 15 wrzesnia do okolo 5 pazdziernika. najpierw przechodzimy Riłe a pozniej Pirin. mam tylko nadzieje ze nam tylkow nie wymrozi za mocno, bo czesc noclegow bedzie pod namiotem. wiesz taka studencka wyprawa po najnizszych kosztach, no ale jak bedzie mus to sie zakwaterujemy w schroniskach. plan narazie mamy tylko ramowy, musimy zobaczyc jak nam bedzie szlo chodzenie i ile bedziemy wstanie przejsc jednego dnia. startujemy z Kostenca.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
W Kostencu jest Kostenec Miasto i Kostenec Wieś. We Wsi o wiele łatwiej o noclegi.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
11 VIII 2006, piątek. Stres pourazowy zadomowił się w naszych głowach. Wczorajsze doświadczenie z pogodą i niepewność co do dalszych prognoz spowodowały znaczną zmianę planów. Lądujemy w Bansku.
- Sleep
- *
- Zarejestrowany: 30-06-2007
- Posty: 29
- Reputacja : 0
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
A jak jest z dokladnoscia mapy? czy szlaki na niej sa adekwatne do rzeczywistosci i czy czesto sie urywaja na trasie?
- mastika_fan
- * * * *
- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 20-12-2006
- Posty: 215
- Reputacja : 0
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Mapa Pirinu, którą ja miałem ma się do rzeczywistości tak, że i w górach i na mapie są szlaki. Pokrywają się średnio, natomiast nie zawiodłem się na oznaczeniach w górach ( przynajmniej na trasie Bansko - Demianica - Bansko ) Jeśli chodzi o drogi i ścieżki nie będące szlakiem, mapa i góry to dwie różne rzeczy.
Цветовете на българското знаме са всъщност цветовете на шопската салата
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Widziałem wiele map Pirinu mniej lub więcej dokładne, jeśli chodzi o szlaki znakowane to najdokładniejsza była ta z Bezdroża - Riła i Pirin z plecakiem, a mimo to jak pisała córa wiele razy gubiliśmy się. Drogi nieznakowane to, jak pisaliśmy, na mapie nie widać jakiego rodzaju jest to droga. Bardzo przydatny, jak pisaliśmy, jest kompas. Jeśli idzie się szlakiem to szlaki sie nie urywają.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
12 VIII 2006, sobota Z Banska rano przez Sandanski – witamy się z naszym znajomym właścicielem obiektu – do Melnika. Melnik. Nie płynąca o tej porze roku rzeka dzieli miasto na pół. Na obu brzegach ze skał i lessowych wzgórz wyrastają domki – twierdze. Murowane wysokie fundamenty i piwnice z nasadzonym lżejszym drewnianym piętrem. Zwieńczone spadzistym dachem. Ciepłe ciemno-żółte słońce. Zatrzymujemy się w „Rimski Most” – pensjonat i mechana, 25 leva za pokój dla 2 osób. W środku panuje wspaniały intensywny chłód. Wybieramy się na miasto zjeść. Gospodyni zaciąga nas do swojej mechany. Tu za 14 leva zjadamy pyszne kiufte i kebabcze z frytkami i pomidorami i popijamy domowym delikatnym winem gospodarzy. Na zewnątrz morderczy upał, który postanawiamy przeczekać zamawiając jeszcze piwo i grając w scrabble. Gdy już słońce wystarczająco zaszło, wychodzimy. Niemalże przed każdym domem gospodarze wystawiają wina i konfitury własnego wyrobu. Szukamy dobrego wina więc degustujemy w różnych miejscach. Niektóre są zbyt świeże i delikatne.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
13 VIII 2006,niedziela. Z rana wybieramy się na wycieczkę do odległego o 10 km od Melnika Monastyru Rożenskiego. To piękne miejsce, w którym można znaleźć dużo ciszy i spokoju. Mnich z długą czarną brodą i w czarnej sutannie święci kupione małe ikonki.. Jest tu sporo pielgrzymów, to nie tylko obiekt turystyczny. Dziedziniec opleciony jest winoroślą. Do kamiennego muru przytula się figowiec. Francuska turystka robi awanturę mnichowi, że zabrał jej kamerę (w monastyrze obowiązywał zakaz fotografowania), a nie zabrał innej osobie. Krzyczy, żeby tę drugą kamerę też skonfiskował, bo to nie fair. Z okna jadalni na piętrze (długi drewniany stół a po bokach 2 ławy) widać schodzącą w dół w kierunku płd. zach. polną drogę. Prowadzi w kierunku lessowych piramid widocznych nieco dalej. Wydaje się zatem, że to nasza droga powrotna. Dość ciężko ją odnaleźć po opuszczeniu Monastyru, dopiero nieco dalej od asfaltowej drogi odchodzi polna droga w prawo. Idziemy przez pola i łąki. Po prawej piramidy lessowe, świerszcze grają w trawie, motyle i pasikoniki, jaszczurki uskakują spod nóg. Droga jest piękna, ale słońce niemiłosiernie praży. Po jakiejś godzinie spotykamy leżących przy drodze w cieniu trzech pastuchów a przy nich stado kóz i owiec. Na nasz widok kozy wylęknione zrywają się i wciskają jedna w drugą nerwowo podrygując. Czuć ciężki duszący zapach owczego sera. Pytamy, czy dobrze idziemy w kierunku Melnika. Jeden z mężczyzn kiwa głową że nie, że idziemy w kierunku innej miejscowości i macha ręką którędy należy iść na Melnik. Uspokaja nas, że jego kolega nas zaprowadzi. Klepie po ramieniu leżącego na trawie kolegę. Ten ociężale podnosi się, zaspany. Mówi mu, żeby pokazał nam, jak iść na Melnik. Ten posłusznie, bez słowa wychodzi z przytulnego cienia i zaczyna niepozornie dreptać za dużymi butami w przeciwną stronę dróżki, którą przyszliśmy. My za nim. Jest około 13-tej. Słońce jest potężne. Oświetla ziemię na surowy żółto-szary kolor. Pali w głowę, nie można podnieść oczu. Nasz przewodnik zdejmuje koszulę i zahaczając na jednym palcu przewiesza ją sobie na ramieniu. Wystawia na te diabelskie promienie chude wątłe plecy i opaloną pomarszczoną skórę. Pasek przytrzymuje na talii sporo za duże spodnie. Po 10 min. już ledwo dotrzymujemy mu kroku. Drepcząc na pozór niezdarnie przemierza teren bardzo sprawnie i szybko. Wytycza szlak tylko dla niego widzialnymi dróżkami wygniecionymi w wysoko sterczącej trawie. Gdybyśmy znaleźli się tu sami doszlibyśmy donikąd. Po godzinie wędrówki wspinamy się na lessowe wzgórze. Tu siadamy na odpoczynek. Wyciągam z plecaka wodę, biorę pierwsza łyka, a potem częstuję naszego przewodnika. Wyciągam też i daję mu 2 batoniki. Tylko tyle możemy mu zaoferować za tę nieocenioną z naszej perspektywy przysługę. Jego zdają się zadowalać batoniki. Ale chyba ich nawet nie oczekiwał. Mówi, że dalej już prosto i jest Melnik. Macha ręką mało precyzyjnie w zupełnie niewyraźnym dla nas kierunku. To jego miejsce. On widzi przez wzgórza na wylot, wie co jest za nimi. My jesteśmy jak w labiryncie identycznych ścieżek, kęp traw i wzgórz. Po chwili odpoczynku wstaje jednak z nami i prowadzi nas jeszcze dalej. Wybiera jedną z kilku polnych dróżek, potem idzie na skos przez łąkę i zaczyna wspinaczkę na kolejne wzgórze. Ja idę już resztką sił, przygnieciona do ziemi operującym słońcem. Na szczycie kolejnego wzgórza kolejny odpoczynek. Mówi, że teraz już w dół i będzie Melnik., Wylewam sobie trochę wody na twarz. Policzki i uszy palą. On chętnie przyjmuje kolejny łyk wody. Tata nie chce pić, ale wmuszam w niego kilka łyków. Gdy wstajemy nasz przewodnik mówi ze spokojem, że dalej już sobie poradzimy. Wydaje nam się, że to bardzo wątpliwe, ale nie mamy wyjścia. Jesteśmy bardzo wdzięczni i idziemy sami dalej. To już na szczęście prosto w dół wąwozem., Przepięknie. Dalej wychodzimy na zbocze nad doliną, na której przeciwległej stronie widać już w dali znajome dachy Melnika. Kochany Melnik. Przepiękne małe miasteczko skąpane w słońcu i mulistym błocie.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
14.VIII.2006, poniedziałek. Rano wyruszamy autobusem do Sofii. Przyjeżdżamy i nocujemy w hotelu Chance. Do wieczora zwiedzamy. Jest straszny upał.
15.VIII.2006, wtorek. Rano autobusem firmy Group jedziemy do Warszawy bez żadnych przygód.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Więcej notatek córa nie sporządziła.
- Agulena
- * * * * *

- Od: Będzin
- Zarejestrowany: 27-12-2006
- Posty: 3772
- Reputacja : 2
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Uśmiech w oczach ukochanej Osoby jest najlepszym podziękowaniem, bez względu na to, co zrobisz...
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Zapuściłem to na Forum z taką właśnie nadzieją.
Co prawda notatek już nie mamy, ale mógłbym się pokusić o opisanie z pamięci wyprawy w roku 2005, pamięć już nie ta co w młodych latach, ale gdyby kilkoro ludzi wypowiedziało się, że chce, to mógłbym spróbować.
- Agulena
- * * * * *

- Od: Będzin
- Zarejestrowany: 27-12-2006
- Posty: 3772
- Reputacja : 2
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Nie ma na co czekać...tylko Zdzicho mobilizuj pamięć i pisz ,pisz...jeszcze raz pisz , na pewno to będą cenne informacje i się przydadzą , nie ma co sie zastanawiać... a zobaczysz wielu będzie zadowolonych i Ci wdzięcznych za info.... 
wiem ,że nie o moją opinie Ci chodziło , ale... może się przyda...
Ostatnio edytowany przez Agulena (10-09-2007 14:30:15)
Uśmiech w oczach ukochanej Osoby jest najlepszym podziękowaniem, bez względu na to, co zrobisz...
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Skoro macie dosyć mojego pisania to nie, szkoda.
- ziuta
- * * * * *
- Zarejestrowany: 13-10-2006
- Posty: 592
- Reputacja : 0
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
zdzicho napisał/a:14.VIII.2006, poniedziałek. Rano wyruszamy autobusem do Sofii. Przyjeżdżamy i nocujemy w hotelu Chance. Do wieczora zwiedzamy. Jest straszny upał.
15.VIII.2006, wtorek. Rano autobusem firmy Group jedziemy do Warszawy bez żadnych przygód.
Jeśli podróż do Warszawy była nudna bo za mało pagórków to może choć troszkę o Sofii bo przeciez to też góry .
Bardzo proszę o jeszcze kilka kartek z tak interesującego notatnika.
- Agulena
- * * * * *

- Od: Będzin
- Zarejestrowany: 27-12-2006
- Posty: 3772
- Reputacja : 2
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
zdzicho napisał/a:Skoro macie dosyć mojego pisania to nie, szkoda.
Zdzicho Ty się na nikogo nie oglądaj TYLKO PISZ!....to ,że oprócz mnie i Ziuty nikt nic nie napisał , to nie znaczy ,że nie będzie chętnych do skorzystania z Twojego doświadczenia i z tego co napiszesz...przyjdą inni i będą mieli z czego czerpać wiedzę... WARTO naprawdę WARTO... i nie daj się tak długo prosić... i niezniechęcaj się tak szybko... wiecej wiary w czytelnika "nieujawniajacego się"...
Uśmiech w oczach ukochanej Osoby jest najlepszym podziękowaniem, bez względu na to, co zrobisz...
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Eeetam, jest mi przykro i tyle.
- Agulena
- * * * * *

- Od: Będzin
- Zarejestrowany: 27-12-2006
- Posty: 3772
- Reputacja : 2
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Uśmiech w oczach ukochanej Osoby jest najlepszym podziękowaniem, bez względu na to, co zrobisz...
- leon1406
- * * * * *
- Zarejestrowany: 13-11-2005
- Posty: 3068
- Reputacja : 3
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Zdzicho !!!! Prosze pisz bo fajnie mi sie czyta i napewno nie tylko mnie.
- partenokarpik
- * * * * *
- Od: Niepołomice
- Zarejestrowany: 13-06-2007
- Posty: 427
- Reputacja : 1
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Zdzicho napisz o wyprawie 2005, u mnie w domu masz kilku czytelników. Pozdrawiam.
- Agulena
- * * * * *

- Od: Będzin
- Zarejestrowany: 27-12-2006
- Posty: 3772
- Reputacja : 2
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Zdzicho ! widzisz (a nie mówiłam/pisałam... )
Uśmiech w oczach ukochanej Osoby jest najlepszym podziękowaniem, bez względu na to, co zrobisz...
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
No dobra. 4 to jest kilkoro i liczy sie nie ilość a jakość.
- zdzicho
- * * * * *

- Od: Warszawa
- Zarejestrowany: 22-06-2005
- Posty: 3725
- Reputacja : 5
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
16.07.2005, sobota. Wyjazd autokarem firmy Group o 8.30 z Dworca Zachodniego w Warszawie – autokar japoński 20-letni. W Częstochowie dosiadają dwie dziewczyny w górskich butach i postanawiam zagadać do nich przy okazji. W Krakowie dosiada wraz z młodszą siostrą i przeogromną walizą nasza Forumowiczka Kajsijka - wówczas studentka a dziś już pani magister filologii bułgarskiej. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem, zgadaliśmy się wszak wcześniej na Forum. Zgłaszam się do niej zaraz po odjeździe z Krakowa, okazuje się, że ma miejsce koło dziewczyn z Częstochowy. Podróż mija szybko. Wieczorem przekraczamy granicę Chyżne - Trstena.
17.07. 2005, niedziela. Noc była ciężka ze względu na ciągłe kontrole graniczne. Obudziłem się ostatecznie na postoju w Serbii. Zagaduję do tej wyższej i ładniejszej. Okazuje się, że rzeczywiście jadą w góry Riła i Pirin a ich pierwszym celem jest Musała. To się pokrywa z naszymi planami. Udaje mi się przekonać dziewczyny, a zwłaszcza tę mniejszą, która jest kierowniczką wyprawy, aby nie jechały autobusem do Samokowa, tylko pociągiem do Kostenca.. Obie mają na imię Agnieszka, Kajsijka zresztą też. Do Sofii przyjeżdżamy około 16-tej. Agnieszki mają zamiar wymienić dolary na lewa i Kajsijka szybko obiega wszystkie okoliczne budki, ale kantoru nie ma. Decyduję pożyczyć im na bilety, bo przezornie wzięliśmy 80 lewa gotówką. Żegnamy się z Kajsijką i jej siostrą jadącymi nad morze i pędzimy na dworzec kolejowy. To jest curiosum, teraz może już nie, ale od tamtej pory nie byliśmy na tym dworcu. Bilety w kierunku północnym sprzedają na pierwszym piętrze, a w południowym w podziemiach. Lecimy do podziemi. Decyduję się na pociąg do Kostenca o 16.55, cena biletu 3 lewa. Jest 16.30. Wiem to teraz, bo zachowałem te bilety. Peron bodajże 11 G, biegniemy go szukać, znajdujemy gdzieś daleko na peryferiach dworca i na dwóch torach stoją po 2 pociągi i każdy jedzie w przeciwną stronę i jest mała przerwa między nimi i nie ma żadnych tabliczek na wagonach. Ten horror jeszcze teraz mi się czasami śni. Dopytujemy o właściwy pociąg i wsiadamy w ostatniej chwili. Po wagonie przechadzają się ciągle Cyganie i usiłują nam coś sprzedać – owoce, inną żywność, patelnie, garnki i inne rzeczy. Wysiadają na stacji Ichtiman – to takie miasteczko cygańskie zdaje mi się, że trochę zalane przez powódź w 2006 roku. Po około 2 godzinach jazdy dojeżdżamy do Kostenca. Jest budka z piwem, rynek, bankomat. Wypijam pierwsze piwo w Bułgarii – Szumensko, jest niestety nie bardzo zimne. Wypłacam lewa z bankomatu, dowiaduję się o której rano jest autobus do Borowca i postanawiam załatwić nocleg. Pytam w kiosku, pytam taksówkarzy. Jeden z nich mówi, że może nas zawieźć za 6 lewa do Kostenec Wieś odległego o kilka kilometrów, znaleźć tam nocleg, i rano po nas przyjechać. Decydujemy się. Nocleg jest w hotelu Romantika przyzwoity po 10 lewa od osoby. Wiem to teraz, bo zachowałem rachunki. Agnieszkom cały czas pożyczam – oddadzą mi w Borowcu po wizycie w kantorze. Kolację jemy z zapasów z Polski, my z córą mamy jeszcze kanapki na drogę, Agnieszki mają pasztet.
- carnivalka
- * * * * *

- Od: Opole
- Zarejestrowany: 26-10-2006
- Posty: 2328
- Reputacja : 1
- Serwis
Re: Notatki mojej córy z wyprawy w góry
Lekkie pióro to jest to
Mów do nas jeszcze
Ostatnio edytowany przez carnivalka (15-09-2007 21:02:09)
|