| Film |
| Fotografia |
| Literatura-książki |
| Literatura-pisarze |
| Malarstwo |
| Muzyka |
| Teatr |
| Tradycje |
| Zapowiedzi |
| Gergiowden - Bułgarska Majówka |
![]() Gergiowden należy do najpiękniejszych świąt bułgarskich, a jego tradycja sięga jeszcze dziejów antycznych. Jego nazwa pochodzi od imienia św. Georgiego. Był on męczennikiem chrześcijańskim żyjącym w czasach, kiedy to imperium rzymskim rządził cesarz Dioklecjan. Współcześnie, św. Georgi uważany jest głównie za opiekuna pasterzy i ich stad. Warto dodać, iż Georgi jest odpowiednikiem polskiego Jerzego, którego imieniny obchodzimy 23 kwietnia, toteż zgodnie z używanym do niedawna w Bułgarii kalendarzem juliańskim, niegdyś Gergiowden przypadał właśnie na 23 kwietnia. Obecnie dzień św. Gergiego obchodzony jest 6 maja. Georgi jest bardzo popularnym imieniem w Bułgarii. Mówi się, że w 1976 roku nazywał się tak co setny Bułgar. Etymologiczne znaczenie tego imienia to "rolnik", dlatego też przez niektórych Gergiowden uznawany jest za "rolnicze" święto. Jednak jego piękno i urok sprawia, iż jest wciąż żywym, wyczekiwanym z niecierpliwością obrzędem. ![]() W dzień "kwiatowego Georgi" (bo i taką nazwę można spotkać), w większości regionów ma miejsce tzw. predoj - czyli poranny udój owiec, dokonywany w bardzo podniosłej atmosferze i związany z wieloma "magicznymi" czynnościami. Są to np.: przystrajanie cebrzyka na mleko wiankami i gałązkami, przelewanie mleka przez specjalnie upieczony w tym celu chleb w kształcie wieńca, symbolizujący słońce, poświęcenie najmłodszego jagnięcia na kurban. Wierzy się, że zabiegi te zapewnią zdrowie gospodarzowi oraz jego stadu. Do głównych rytuałów tego dnia zalicza się właśnie obrzędy związane z jagnięciem przeznaczonym na kurban. Słowo kurban pochodzi z arabskiego i oznacza tyle co "ofiara". Składanie ofiary z jagnięcia otoczone jest wieloma tajemniczymi czynnościami. Zwierze, które dostąpiło tego "zaszczytu" musi spełnić liczne wymagania. Zgodnie z tradycją powinno być płci męskiej i być urodzone na wiosnę. Przed złożeniem ofiary dziewczęta wiją wianki i przystrajają nimi zagrody, domy i zwierzęta, a w tym "naszą ofiarę ". Następnie jagnię jest święcone. Skrupulatne wykonanie powyższych obrzędów pozwala przystąpić do przygotowywania kurban z jagnięcia. Tradycyjny przepis na Gergiowskie jagnię prezentujemy na naszej stronie. Wieczorny posiłek spożywany jest na świeżym powietrzu, inaczej mówiąc na zeleno - czyli na trawie. Pełno przy tym zabawy, wróżb i przepowiedni. Kiedyś na wsiach wyjątkowość tego dnia podkreślona była tym, iż wszyscy zasiadali do wspólnego stołu, w odróżnieniu od innych świąt kiedy to tylko dorośli mogli zająć miejsce przy świątecznym stole. Poniżej zamieszczamy opowiadanie Elin Pelin, zwanego niekiedy wiejskim pisarzem. Ukazuje on tu piękno i bogactwo wierzeń ludów bałkańskich oraz inne oblicze św. Georgi - opiekuna rozkwitającej wraz z wiosną miłości. "Tak jak co roku, gdy przyszedł na to czas, święty Georgi krążył po świecie. Szedł powoli przez zielone łąki, przez kłoszące już trawy, uśpione jeszcze o tak wczesnej porze dnia. Otulony grubą, purpurową, niemal płonącą w pierwszych promieniach słońca peleryną, poruszał się jak błędny ognik, a jego złota aureola zakrywała słoneczną tarczę.Jego jasne młode oczy przypominały szmaragdy, odbijała się w nich złocista, otaczająca go zewsząd zieleń. W kasztanowej, kędzierzawej brodzie świętego błyszczały srebrne kropelki rosy. Cieszyła się dusza świętego, bo wszystko wokół żyło i oddychało zgodnie z przykazaniem Najwyższego. Fruwały i kochały się w zapamiętaniu małe ptaszki, świergotały, całowały się, świętowały... Drobne żyjątka w trawie tak namiętnie poddawały się wielkiej sile, którą obdarzył je Stwórca, że umierały z wyczerpania albo wzajemnie rozszarpywały się w ekstazie. Motyle parami przelatywały nad zielonymi kłosami i zmęczone opadały na ramiona świętego. Na niewielkich, pełnych kwiatów polanach zające oddawały się porywom serca i nie słyszały obcych kroków, bo opuścił je nawet wieczny strach przed śmiercią. Wśród głogów zaś, na utkanych ze srebra sieciach, chciwie obserwowały się rozgorączkowane pary pająków i rozpoczynały niebezpieczne zabawy na cienkich nitkach. Pokryte młodziutkim owocem drzewka z rozkoszą podtrzymywały swoje zielone jeszcze dzieci i poddawały się pieszczotom słonecznych promieni. Zatopiony w rozmyślaniach nad wielkością boskiej opatrzności i nad płomienną siłą życia, święty Georgi od czasu do czasu zatrzymywał się i rozglądał, obejmując wzrokiem całą równinę. I nagle w tej złocisto-szmaragdowej niecce dostrzegł dwie ludzkie postaci, ubrane barwnie i wesoło, podobne do dwóch chodzących kwiatów.Osłaniając oczy dłonią, święty Georgi zaczął się w nie wpatrywać. Zobaczył, że jest to chłopak, a obok niego młoda dziewczyna. Szli powoli, z pochylonymi głowami, tak blisko siebie, że małe palce ich opuszczonych dłoni prawie się dotykały.Milczeli. Chłopak od czasu do czasu zrywał źdźbło trawy, przygryzał je i bezwiednie skubał. Dziewczyna kładła dłoń na młodziutkich kłosach i tak idąc, pieściła je.
Co za wstydliwi ludzie - pomyślał. - Co może wprawiać ich serca w takie odrętwienie? Przecież ci młodzi ludzie się kochają, przyszli tu na spotkanie tak wcześnie, dopóki jeszcze nie pojawili się na polach inni, a teraz wstydzą się spojrzeć na siebie". Święty wyciągnął swoją białą dłoń i przywołał pszczołę, która brzęczała gdzieś w powietrzu. Powiedział jej coś i z uśmiechem patrzył, jak odlatuje w stronę zakochanej pary. Pszczoła zabzyczała nad głową dziewczyny, zakręciła się wokół głowy chłopca i zaczęła tańczyć pomiędzy twarzami obojga. A wtedy oni odwrócili się, by na nią popatrzeć, i spojrzeli sobie w oczy. Zatrzymali się. Pszczoła zaczepiała raz jego, raz ją, a oni wesoło pokrzykiwali. Spojrzenia młodych spotykały się coraz częściej i stopniowo oszołamiało ich wiosenne podniecenie.Święty zatrzymał się pośrodku pola i, najwyraźniej dobrze się bawiąc, uśmiechał się. Razem z nim zatrzymało się słońce i opóźniło poranek, żeby pole jak najdłużej pozostało bezludne. Święty Georgi posłał młodym kolorowego motyla, a ten zatańczył wokół nich. Drobne, delikatne palce dziewczyny spróbowały go złapać. Chłopiec także wyciągnął dłonie. I tak, poruszając się w powietrzu, dwie pary rąk schwyciły się i splotły.Potem święty Georgi wysłał małą gąsienicę, żeby popełzła po gibkim ciele dziewczyny. Dziewczyna się przestraszyła. Krzyknęła i zaczęła się szarpać, ale silne ręce chłopca nie puszczały jej. Próbując zdjąć gąsienicę, oplótł rękoma talię dziewczyny. I tak, wśród podobnych zabaw, chłopiec i dziewczyna, wciąż się obejmując, zatrzymali się pośrodku łąki. Oczy im płonęły, dusze omdlewały, drżeli obydwoje, ale nie mogli przysiąść, bo trawa ciągle jeszcze była mokra od rosy. Kiedy więc święty Georgi zobaczył, że obejmują się coraz mocniej i mocniej, kiedy usłyszał zachwycone, ociężałe miłosne okrzyki, kiedy ujrzał, jak ich usta zbliżają się do siebie, przyspieszył i, mijając ich cichutko, rozpostarł na mokrej trawie swoją wielką, solidną purpurową pelerynę, a potem znikł.Chłopiec i dziewczyna osunęli się objęci na jego posłanie. A słońce podjęło swoją wędrówkę i pole rozbłysło pełne boskiej radości." Opowiadanie i fragmenty tekstu pochodzą z książki "Bałkańskie rytmy życia" autorstwa Marioli Walczak - Mikołajczakowej.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||||||||||||||||||
| Zmieniony ( 20.04.2009. ) | ||||||||||||||||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Sinemorec
Zachęcony artykułem pojechałem do Sinemorca. Wszystkie pl...
Dojazd do Bułgarii
Witam Jadę do St. Vlas 12 sierpnia z Krakowa, cały czas n...
Czuszka bjurek - Sma...
Na zdjęciu wyglądają jakby w tartej bułce były, a nie w m...
Nos Kaliakra
Hej,jedziemy z mężem i synami(12,15)do Sozopola na 16 sie...
Nos Kaliakra
w jaki sposob da można sie tam dostać? np ze Złotych pias...